mech, omszony, a jego dachem, dach, замшелые dachu
Fot. karenlynnerdmann / Pixabay

Prognozy zatrudnienia

Prognozy zatrudnienia: jak czytać dane o popycie na zawody

Prognozy popytu na pracę nie odpowiadają na pytanie „jaki zawód wybrać”.

Po co czytać prognozy zatrudnienia — i gdzie kończy się ich pewność

Prognozy popytu na pracę nie odpowiadają na pytanie „jaki zawód wybrać”. To szacunki oparte na metodzie, założeniach i danych wejściowych — ocenisz je tylko wtedy, gdy wiesz, jak przeprowadzono badanie. Dwa opracowania o tym samym tytule mogą dać różne wyniki, jeśli inaczej zdefiniowano kategorię zawodową, inaczej wyznaczono obszar lub przyjęto inny horyzont czasowy.

Dlatego ten artykuł nie zawiera listy zawodów „gwarantowanych”. Ma uczyć czytania danych: rozpoznawania, na jakie pytanie odpowiada dane źródło, jakich kategorii używa i gdzie kończy się pewność prognozy. Sztuka interpretacji jest trwalsza niż jakikolwiek ranking, bo rankingi się zmieniają, a pytania o metodę pozostają te same.

Pierwszym narzędziem weryfikacji jest dokumentacja metodyczna. Główny Urząd Statystyczny udostępnia w dziale „Popyt na pracę” zeszyt metodologiczny poświęcony temu badaniu — warto po niego sięgnąć, zanim powoła się na liczby dotyczące popytu na pracę. Obecność takiego opracowania obok danych pokazuje, że autorzy opisują swoje podejście i pozwalają czytelnikowi ocenić jego ograniczenia.

Trzy źródła, które odpowiadają na różne pytania: statystyka publiczna, barometr zawodów, losy absolwentów

Pierwsze źródło to statystyka publiczna. GUS prowadzi dział „Popyt na pracę”, w którym publikuje zarówno cykliczne informacje sygnalne (kwartalne), jak i obszerniejsze publikacje roczne, a także zeszyt metodologiczny. W dziale „Rynek pracy” dostępne są ponadto osobne bloki tematyczne, m.in. bezrobocie rejestrowane, pracujący, zatrudnieni, wynagrodzenia i koszty pracy oraz badanie aktywności ekonomicznej ludności. To zestaw danych, który odpowiada przede wszystkim na pytanie: „co dzieje się teraz i co wydarzyło się w ostatnim okresie”.

Drugie źródło to Barometr Zawodów. Serwis informuje wprost, że zawiera prognozy zapotrzebowania na pracowników, a jego funkcją jest porównywanie sytuacji w danym zawodzie na różnych obszarach — w powiatach i województwach — oraz w różnych latach. To narzędzie odpowiada na pytanie: „kogo może brakować w najbliższym czasie i gdzie”.

Trzecie źródło to badanie losów absolwentów. Pozwala ustalić, jak szybko po ukończeniu studiów absolwenci znaleźli pracę oraz jakie były ich zarobki; prowadzi je większość uczelni publicznych, ale również niepubliczne szkoły wyższe. Odpowiada więc na pytanie: „gdzie pracują i ile zarabiają osoby po danym kierunku”, a nie: „ilu specjalistów brakuje na rynku”.

Kolejność praktyczna jest prosta: pytanie „kogo brakuje teraz” kieruje do bieżących danych GUS; pytanie „kogo może brakować za rok” — do Barometru Zawodów i jego prognoz; pytanie „gdzie trafiają absolwenci” — do raportów uczelni i danych o losach absolwentów. Mieszanie tych trzech porządków to najczęstsze źródło błędnych wniosków.

Deficyt, równowaga, nadwyżka — słownik, bez którego prognoza myli

Prognozy zapotrzebowania na pracowników posługują się trzema podstawowymi kategoriami. Zawody deficytowe to takie, w których liczba wolnych miejsc pracy jest większa niż liczba osób zainteresowanych podjęciem pracy i spełniających wymagania pracodawców. Zawody zrównoważone to takie, w których liczba wolnych miejsc pracy jest zbliżona do liczby osób zainteresowanych pracą i spełniających wymagania. Zawody nadwyżkowe to takie, w których wolnych miejsc jest mniej niż osób spełniających wymagania pracodawców.

Kluczowe jest zastrzeżenie „spełniających wymagania pracodawców”. Deficyt nie oznacza, że brakuje ludzi o danej nazwie zawodu — oznacza, że brakuje ludzi, których pracodawcy są gotowi zatrudnić na określonych warunkach. Ta sama grupa zawodowa może więc być deficytowa w jednym powiecie i nadwyżkowa w innym, bo różni się popyt, stawki i wymagania.

Osobną kategorią są zawody trwale deficytowe — takie, które w kolejnych edycjach badania pozostają w niedoborze, a nie tylko pojawiają się w nim okazjonalnie. W badaniu dla roku 2024 wskazano jako trwale deficytowe m.in.: cieśli i stolarzy budowlanych, dekarzy i blacharzy budowlanych, kierowców autobusów, kierowców samochodów ciężarowych i ciągników siodłowych, operatorów obrabiarek skrawających, pielęgniarki i położne, samodzielnych księgowych oraz spawaczy.

Z zawodu nadwyżkowego nie wynika, że nie warto go wykonywać — wynika, że pracodawcy nie muszą konkurować o pracowników. Z deficytu nie wynika z kolei, że wystarczy zdobyć dyplom. Bez zrozumienia definicji stojącej za kategorią można wyciągnąć z prognozy wniosek odwrotny do tego, co ona rzeczywiście mówi.

Najczęściej wymagane zawody trwale deficytowe (2024)

  1. Cieśli i stolarze budowlaniTrwale deficytowe
  2. Dekarze i blacharze budowlaniTrwale deficytowe
  3. Kierowcy autobusówTrwale deficytowe
  4. Kierowcy samochodów ciężarowych i ciągników siodłowychTrwale deficytowe
  5. Operatorzy obrabiarek skrawającychTrwale deficytowe
  6. Pielęgniarki i położneTrwale deficytowe
  7. Samodzielni księgowiTrwale deficytowe
  8. SpawaczeTrwale deficytowe

Horyzont i mapa: dlaczego ten sam zawód wypada inaczej w powiecie i w kraju

Prognozy zapotrzebowania na pracowników są wrażliwe na dwie współrzędne: czas i terytorium. Barometr Zawodów pozwala zestawiać zawody oraz obszary — powiaty i województwa — a także porównywać je między latami. To nie funkcja dodatkowa, lecz istota narzędzia: prognoza bez wskazania obszaru i okresu jest niepełna.

Skala kraju uśrednia. Jeśli zsumuje się popyt z całego terytorium, lokalne niedobory i lokalne nadwyżki częściowo się znoszą. Zawód, który w jednym powiecie jest deficytowy, a w drugim nadwyżkowy, w zestawieniu ogólnopolskim może wyglądać na zrównoważony — i taki wniosek będzie mylący dla osoby planującej pracę w konkretnym miejscu.

Jak duże bywają różnice regionalne, widać po samych wskaźnikach kontekstowych. We wrześniu 2025 r. stopa bezrobocia w Polsce wynosiła 5,6%, w województwie śląskim 4,3%, a w podkarpackim 9%. W kraju zarejestrowano 866,1 tys. bezrobotnych; w województwie mazowieckim stopa bezrobocia wynosiła 4,4%, a liczba bezrobotnych 119,6 tys., natomiast w podkarpackim — 9% i 69,7 tys. Te dane nie mówią jeszcze nic o konkretnym zawodzie, pokazują jednak, dlaczego uśrednienie krajowe bywa złym punktem odniesienia.

Zestawiając obszary, trzeba też pamiętać o skali. Liczby bezwzględne — ofert pracy, bezrobotnych, oświadczeń o zatrudnieniu cudzoziemca — są większe tam, gdzie jest więcej firm i mieszkańców, więc bez odniesienia do wielkości rynku porównanie samych wartości niewiele wnosi. Dla kogoś, kto planuje przeprowadzkę albo rekrutację w konkretnym regionie, wartością jest informacja o kierunku i sile niedoboru w tym właśnie miejscu, a nie średnia krajowa.

Co naprawdę mierzą liczby: oferty pracy, bezrobotni, oświadczenia o zatrudnieniu cudzoziemca

Obok samych prognoz czytelnik spotyka zwykle zestaw wskaźników towarzyszących. Barometr Zawodów prezentuje je w sekcji „w liczbach”, osobno dla Polski i dla województw: liczbę zarejestrowanych bezrobotnych, stopę bezrobocia, liczbę ofert pracy oraz liczbę oświadczeń o zamiarze zatrudnienia cudzoziemca. Dla Polski we wrześniu 2025 r. podano 866,1 tys. zarejestrowanych bezrobotnych, 5,6% stopy bezrobocia, 41,1 tys. ofert pracy i 28,1 tys. oświadczeń o zamiarze zatrudnienia cudzoziemca.

Każda z tych miar mierzy coś innego i żadna nie jest miarą popytu na zawód. Zarejestrowani bezrobotni to kategoria administracyjna — tylko część osób bez pracy rejestruje się w urzędzie. Stopa bezrobocia opisuje ogólną sytuację na rynku pracy, a nie sytuację w konkretnym fachu. Oferty pracy odzwierciedlają przede wszystkim wakaty zgłoszone lub opublikowane w danym kanale. Oświadczenia o zamiarze zatrudnienia cudzoziemca dotyczą określonej procedury i tylko tej części zatrudnienia, która przez nią przechodzi.

Wszystkie te miary mają wspólną lukę: nie obejmują tego, co dzieje się poza ewidencją i poza ogłoszeniami. Rekrutacje prowadzone bez publikowania oferty, zatrudnienie w szarej strefie, awanse wewnętrzne czy tworzenie nowych stanowisk pod konkretną osobę nie znajdą odbicia w żadnym z tych wskaźników. Wniosek praktyczny jest taki, że pojedynczy wskaźnik — nawet spektakularny — nie wystarcza do oceny popytu na zawód; sens zyskuje dopiero zestawiony z pozostałymi i z informacją o definicji.

Obraz popytu uzupełniają dane o strukturze zawodowej pracujących, czyli informacja o tym, kto faktycznie pracuje w danym zawodzie. GUS opracował takie dane w ramach pracy eksperymentalnej, której celem było dostarczenie informacji o zawodach wykonywanych przez 14,1 mln pracujących. To perspektywa inna niż prognoza: nie mówi, kogo będzie brakować, ale pokazuje realną masę zatrudnienia w poszczególnych zawodach — punkt wyjścia, od którego dopiero liczy się prognozowane zmiany.

Wskaźniki rynku pracy w Polsce – wrzesień 2025

  • 41,1Oferty pracy
  • 28,1Oświadczenia o zatrudnieniu cudzoziemca

Prognozy długoterminowe i zawody przyszłości — jak oddzielić trend od mody

Prognozy wieloletnie opierają się na siłach, które działają wolno i długo. Wśród nich wymienia się rozwój technologiczny, zieloną transformację oraz zmiany gospodarcze i demograficzne. Efekt netto bywa dodatni, ale nie jest to proste „wszyscy zyskają”: zgodnie z raportem Światowego Forum Ekonomicznego, przywoływanym w opracowaniach o zawodach przyszłości, do końca dekady powstać ma około 170 mln nowych miejsc pracy, a jednocześnie około 92 mln stanowisk ma przestać istnieć, co daje wzrost netto szacowany na 78 mln miejsc pracy.

Drugi typ prognoz długoterminowych opiera się na zestawieniach zawodów o największym wzroście i spadku zatrudnienia netto. W przywoływanym badaniu Międzynarodowej Organizacji Pracy wskazano 15 takich zawodów — obok specjalistów technologicznych wysoko plasują się w nim rolnicy, kierowcy ciężarówek, kelnerzy, opiekunowie osób starszych i nauczyciele. To pouczające zestawienie: zawody „przyszłości” nie pokrywają się z tym, co intuicyjnie kojarzy się z nowoczesnością, bo o popycie decydują także demografia i codzienne potrzeby społeczne.

Krótszy horyzont ma własną kategorię. Zawody przyszłości definiuje się jako profesje, na które zapotrzebowanie utrzyma się w perspektywie kilkuletniej lub dalszej, kilkunastoletniej. Kluczowe słowo to „utrzyma się” — chodzi o trwały kierunek, nie o chwilową popularność zawodu w mediach czy w naborze na studia.

Obok umiejętności technicznych rośnie znaczenie kompetencji miękkich i gotowości do przekwalifikowania się. Prognozy przewidują jednoczesne powstawanie i likwidowanie stanowisk, a to oznacza, że wartość na rynku pracy ma nie tyle jednorazowy wybór zawodu, ile zdolność do zmiany kwalifikacji w trakcie kariery. Trend odróżnimy od mody po tym, czy dana zmiana wynika z długofalowych procesów — technologii, demografii, transformacji energetycznej, organizacji opieki zdrowotnej — czy tylko z bieżącej koniunktury i chwilowego zainteresowania.

Wynagrodzenia i losy absolwentów jako sygnał pomocniczy, nie wyrocznia

Badanie losów absolwentów odpowiada na dwa pytania: jak szybko po ukończeniu studiów absolwenci znaleźli pracę oraz jakie były ich zarobki. Prowadzi je większość uczelni publicznych, ale również niepubliczne szkoły wyższe, a raporty uczelniane są źródłem informacji dla kandydatów na studia. Z tych opracowań można odczytać, które kierunki cieszyły się szczególnym zainteresowaniem pracodawców i jaki odsetek absolwentów znajduje satysfakcjonujące zatrudnienie w pierwszym roku po dyplomie.

Zestawienia zarobków absolwentów trzeba czytać z zastrzeżeniami, które same ich autorzy formułują. Ranking najlepiej płatnych kierunków nie powinien być traktowany jak lista gwarantowanych pensji — zarobki absolwentów zależą od uczelni, miasta, doświadczenia, znajomości języka angielskiego, odbytych praktyk i wybranej specjalizacji. Różnica między absolwentem z portfolio projektów i praktykami a osobą bez doświadczenia bywa większa niż różnica między kierunkami.

Równie ważne jest to, czego takie dane nie mówią. Wysokie wynagrodzenia nie muszą oznaczać wysokiego popytu — mogą odzwierciedlać wąską podaż specjalistów, charakter pracy, branżę albo strukturę wynagradzania. Rankingi bywają też oparte na różnych zbiorach i metodach, więc porównywanie liczb pochodzących z odmiennych opracowań jest ryzykowne. Jako ilustrację skali można podać, że w jednym z zestawień opartych na danych z ela.nauka.gov.pl, obejmującym kierunki o najwyższych wynagrodzeniach brutto w pierwszym roku po dyplomie, zarobki absolwentów znalazły się w przedziale od 11 900 zł do 21 900 zł — ale taka informacja opisuje wycinek rynku, a nie cały rynek pracy.

Wniosek jest taki, że dane o wynagrodzeniach i losach absolwentów traktuje się jako uzupełnienie prognoz zawodowych, a nie ich zamiennik. Prognoza mówi o kierunku zmian popytu, dane o losach absolwentów — o tym, co wydarzyło się z konkretnymi osobami po konkretnym kierunku. Dopiero razem dają obraz, który pozwala podejmować decyzje z rozpoznaniem ograniczeń obu źródeł.

Checklista: pięć pytań przed powołaniem się na prognozę

  1. Kto jest autorem danych i czy udostępnia dokumentację metodyczną? Sprawdź, czy obok liczb opublikowano opis badania lub zeszyt metodologiczny — brak takiego opisu utrudnia ocenę wiarygodności.
  2. Czego dokładnie dotyczą dane? Ustal, czy chodzi o bieżący popyt na pracę, prognozę zapotrzebowania na pracowników, czy o losy absolwentów. Te trzy źródła odpowiadają na różne pytania i nie można ich używać zamiennie.
  3. Jakiego okresu i jakiego obszaru dotyczą? Prognoza bez horyzontu czasowego i bez wskazania terytorium (kraj, województwo, powiat) jest niepełna, a wynik dla kraju nie musi przekładać się na sytuację w Twoim powiecie.
  4. Jaka definicja stoi za kategorią zawodową? Sprawdź, czy zawód jest określony według klasyfikacji, czy opisowo, i czy kategoria obejmuje wszystkich wykonujących dany fach, czy tylko osoby spełniające wymagania pracodawców. Od tego zależy, czy „deficyt” oznacza to samo, co czytelnikowi się wydaje.
  5. Kiedy dane zostały zaktualizowane i jak często są odświeżane? Prognozy dezaktualizują się wraz ze zmianą koniunktury, przepisów i technologii. Data publikacji oraz cykl wydawniczy (np. informacja sygnalna wobec publikacji rocznej) to informacje równie istotne jak sam wynik.

Jeśli potrafisz odpowiedzieć na te pięć pytań, dane o popycie na pracę przestają być listą zawodów, a stają się narzędziem decyzyjnym — zarówno przy wyborze kierunku kształcenia, jak i przy planowaniu rekrutacji w konkretnym regionie.

Checklista: pięć pytań przed powołaniem się na prognozę

  • 1. Kto jest autorem danych i czy udostępnia dokumentację metodyczną?Sprawdź, czy opublikowano zeszyt metodologiczny — brak go utrudnia ocenę wiarygodności.
  • 2. Czego dokładnie dotyczą dane?Ustal, czy chodzi o bieżący popyt, prognozę lub losy absolwentów — to trzy różne pytania.
  • 3. Jakiego okresu i obszaru dotyczą?Prognoza bez horyzontu czasowego i terytorium jest niepełna.
  • 4. Jaka definicja stoi za kategorią zawodową?Sprawdź, czy zawód obejmuje wszystkich wykonujących fach, czy tylko tych spełniających wymagania pracodawców.
  • 5. Kiedy dane zostały zaktualizowane?Prognozy dezaktualizują się — sprawdź datę publikacji i cykl wydawniczy.

Źródła

  1. stat.gov.pl/obszary-tematyczne/rynek-pracy/popyt-na-prace
  2. poradnikprzedsiebiorcy.pl/-najbardziej-poszukiwane-zawody
  3. opinieouczelniach.pl/artykul/po-jakich-studiach-znajdziesz-prace
  4. vistula.edu.pl/najlepiej-platne-kierunki-studiow-w-polsce-ranking-2026
  5. barometrzawodow.pl
  6. webwavecms.com/blog/zawody-przyszlosci
  7. pap.pl/aktualnosci/jakie-sa-najczesciej-wykonywane-zawody-d…
  8. interviewme.pl/blog/zawody-przyszlosci-najbardziej-poszukiwane